sobota, 5 września 2015

Ann Leckie - Zabójcza Sprawiedliwość

Seria: Imperium Radch, tom I
Tytuł: Zabójcza Sprawiedliwość
Autor: Ann Leckie
Wydawnictwo: Akurat, 2015
Pierwsze wydanie: 2013
Przekład: Danuta Górska
Strony: 480

W odległej przyszłości znaczną częścią zamieszkanego kosmosu rządzi Imperium Radch, gdzie władzę absolutną sprawuje Anaander Mianaai, jedna osoba w tysiącach ciał, wszechobecna i niemal wszechwiedząca. Najsprawniejsi jeńcy wzięci do niewoli na podbitych planetach zostają zamienieni w serwitory - pozbawieni własnej osobowości, stanowią przedłużenie sztucznych inteligencji dowodzących okrętami wojennymi. Zdawałoby się, że SI jednego z tych okrętów, „Sprawiedliwości Toren”, dysponująca setkami oczu i uszu serwitorów, łatwo może utrzymać porządek na podbitej planecie. Jednak wskutek skomplikowanej intrygi wybuchają zamieszki, a okręt ulega zniszczeniu. Przeżywa tylko jeden serwitor, cząstka sztucznej inteligencji w ludzkim ciele. Odtąd Breq, bo takie przybrała imię, szuka zemsty na tyranie, który pozbawił ją wszystkiego

Książki z gatunku science - fiction często goszczą na moich półkach. Autorzy często przenoszą nas w świat, który zadziwia, szokuje, zaskakuje... często czytając takie książki zastanawiam się, skąd takie pomysły przychodzą im do głowy. Reakcja ta jest czasami pozytywna, czasami też negatywna, ale także i zupełnie obojętna. Wyobraźnia pisarzy często jest nagradzana. Tak było i z Zabójczą Sprawiedliwością, autorka bowiem została wyróżniona między innymi następującymi nagrodami: Hugo i Nebula. Sięgając więc po tę konkretną powieść miałam wobec niej wysokie wymagania. Czy je spełniła? 

Na samym wstępie muszę powiedzieć, że pod względem wykreowanego świata Zabójcza Sprawiedliwość to powieść, która w pełni zasługuje na wszystkie nagrody, które dostała. Sam pomysł serwitorów powinien zostać nagrodzony. Książka ta poruszała we mnie ona rożne struny, zadawałam sobie ciągle pytanie, na ile Breq jest człowiekiem, a na ile serwitorem? W moim odczuciu była całkowicie odrębną jednostką, bynajmniej nie SI. Wewnętrzne rozterki bohaterki (a może bohatera?) były absolutnie ludzkie. Ludność Radch nie posiada czegoś takiego jak dymorfizm płciowy, a wszyscy zwracają się do siebie per "ona".

Dochodzimy teraz do tego, przez co nie jestem w stanie nazwać tej powieści wybitną i czego bardzo żałuję. Książka ma potencjał, który niestety psuje sposób, w jaki jest napisana. Przebrnięcie przez początek było dla mnie męką, autorka pisała nieskładnie i nawet po kilkukrotnym przeczytaniu zdania nie rozumiałam jego sensu. Przy mnogości opisów i ogromnej ilości dziwacznych nazw jest to niezwykłe utrudnienie. Nie znajdziemy tutaj także za wiele akcji. Powieść opiera się głównie na wewnętrznych przeżyciach Breq, na jej wątpliwościach i emocjach. Zabrakło także opisów postaci. Nie potrafiłam sobie wyobrazić Breq, gdyż autorka niewiele wspominała o jej (jego?) wyglądzie zewnętrznym.

Główna fabuła nie była oryginalna. Z motywem zemsty za doznane krzywdy spotykamy się nad wyraz często. Wydaje mi się jednak, że nawet powtarzalna historia ma sens, jeśli jest napisana poprawie, w otoczce, której nigdy wcześniej się nie spotkało. W tym przypadku został spełniony tylko jeden warunek, co sprawia, że dla mnie ta książka nie była wyjątkowa. Niemniej jednak nie żałuję, że ją przeczytałam, gdyż poznałam coś zupełnie  nowego, po raz kolejny udowodniono mi, że po tylu latach tworzenia przeróżnych historii, można wymyślić coś czego wcześniej nie było, co zachwyci czytelnika. 

Myślę, że fani gatunku science - fiction odnajdą się w tej powieści. Choć język bardzo przeszkadza w czytaniu, można przymknąć na to oko, jeśli chcemy się zanurzyć w świecie wykreowanym przez Ann Leckie. Przy ocenie muszę także wziąć pod uwagę, iż jest to debiut autorki. Wierzę więc, że autorka poprawi swój warsztat, przez co jej książki będzie czytać się znacznie przyjemniej.

17 komentarzy:

  1. Mam ją u siebie i dzisiaj zabieram się za czytanie :) Mam nadzieję, że ów język nie popsuje mi przyjemności. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taka nadzieję ;) I czekam na Twoje wrażenia z lektury!

      Usuń
  2. Nie przepadam za SF. Fani na pewno znajdą tu coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Science fiction to zdecydowanie coś, za czym nie przepadam. No ale świat, który wykreowała pani Leckie wydaje się być naprawdę intrygujący i sądzę, że mogłabym przez niego przebrnąć nawet pomimo stylu, jakim książka została napisana. Być może sięgnę po tę powieść.
    Bo kocham czytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie ma co na siłę czytać takich powieści. Przez ten język czyta się ją naprawdę ciężko i szkoda sobie po prostu zepsuć wrażenia ;)

      Usuń
  4. Nie jestem zbytnio zainteresowana tym tytułem. Może kiedyś zmienię zdanie, ale pożyjemy, zobaczymy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja wyczekuję chwili kiedy Zabójcza sprawiedliwość wpadnie w moje łapki. Bardzo jestem ciekawa tej książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem ciekawa jak ją odbierzesz :)

      Usuń
  6. Nie jest to mój ulubiony gatunek literacki ale gdy nadarzy się możliwość i książka wpadnie w moje ręce z ciekawością ją przeczytam. Zawsze dobrze otworzyć się na coś nowego :)
    http://biegiemdoksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno dam jej szansę, jeśli wpadnie w moje ręce ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Z czystej ciekawości przeczytałabym i nawet ten język mnie nie przeraża ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie moja bajka, niestety...://

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że książka napisana jest dość słabo, bo jednak problemy warsztatowe to spora rzecz i przez nie raczej nie będę szukać tej powieści, mimo że ma ciekawą fabułę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Ten język niestety utrudnił mi czytanie, w pewnych momentach się aż irytowałam. Nie wiem tylko, jak się tak teraz zastanawiam, na ile jest to kwestia tłumaczenia, a na ile samej autorki... Niemniej jednak, tak jak wspomniałam, jest to debiut, więc dam jeszcze jej szansę ;)

      Usuń
  11. Nie jestem aż tak zadeklarowaną fanką science-fiction, by sięgnąć po tę książkę. Dlatego chyba sobie odpuszczę.
    Pozdrawiam
    medycy nie gęsi

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem fanką science fiction, jednak co jakiś czas lubię sięgnąć po ten gatunek. Jednak jak już to robię musi to być jakieś znaczące dzieło, żeby mi się spodobało, dlatego zrezygnuję z lektury tej książki :P
    W pierwszym akapicie przesadziłaś trochę ze słowem "często" :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...