niedziela, 22 maja 2016

Pożegnanie

Dawno mnie tu nie było, prawda? W moim życiu dzieje się wiele, bardzo wiele, ale nie chce o wszystkim opowiadać. Nie mam, niestety, tyle czasu, ile przed skończeniem studiów, co zakrawa o ironię. Zawsze sądziłam, że gdy skończę studia i pójdę do pracy na pełen etat w końcu będę mogła robić co mi się żywnie podoba, bez przejmowania się czymkolwiek. Niestety, takie myślenie okazało się złudne. 

Wiem, że nie wrócę już na tego bloga, nie czytam bowiem tyle co dawniej, a pisanie o książkach nie sprawia mi już tyle przyjemności, co kiedyś. Nadal jestem książkoholikiem i nim pozostanę, opiniami będę się jednak dzielić tylko w niewielkim gronie moich znajomych lub pozostawię je dla siebie.

Chciałam się z Wami wszystkimi pożegnać, już tak na zawsze, bez powrotów. Prowadzenie bloga o książkach dawało mi mnóstwo satysfakcji i przyjemności, ale muszę zająć się ważniejszymi sprawami. Może wygospodaruję sobie jeszcze kiedyś kawałek internetu w blogosferze, a na pewno Was o tym powiadomię.

Więc... żegnajcie! :)

sobota, 12 września 2015

J. K. Rowling - Harry Potter i Książę Półkrwi

Seria: Harry Potter, tom 6
Tytuł: Harry Potter i Książę Półkrwi
Autor: J. K. Rowling
Wydawnictwo: Media Rodzina, 2006
Pierwsze wydanie: 2005
Przekład: Andrzej Polkowski
Strony: 704

Po nieudanej próbie przechwycenia przepowiedni Lord Voldemort jest gotów uczynić wszystko, by zawładnąć światem czarodziejów. Organizuje tajemny zamach na swego przeciwnika, a narzędziem w jego ręku staje się jeden z uczniów. Czy jego plan się powiedzie? 

Kiedy czytam jakieś serie książkowe, często bywa tak, że odpuszczam. Po prostu autor nie utrzymuje poziomu, który sobie narzucił, co sprawia, że książka jest odgrzewanym kotletem. Z serią o przygodach nastoletniego czarodzieja jest zupełnie inaczej. J. K. Rowling za każdym razem wymyśla intrygi, które mnie, jako czytelnika, zatrzymują przy tej serii. Chociaż podobała mi się każda część, muszę przyznać, że Książę Półkrwi jest tą najlepszą. 

Kolejne wakacje mijają w zastraszającym tempie, a Śmierciożercy otwarcie atakują czarodziejów i czarownice, skończyły się czasy pokoju. Jednak na Harrego w tym całym bałaganie czeka niespodzianka: sam Dumbledore zabiera go z domu Dursleyów. Po tych wszystkich wydarzeniach z minionego roku szkolnego, młodzieniec ma mętlik w głowie, a nowy rok szkolny nie przynosi mu żadnych odpowiedzi. Co więcej, w jego ręce przypadkowo trafia książka podpisana przez niejakiego Księcia Półkrwi, dzięki której chłopiec staje się najlepszym z uczniów na tej lekcji, ale także przysparza mu ona kłopotów...

Harry Potter i Książę Półkrwi to książka dużo dojrzalsza od swoich poprzednich części. Mrok i przygnębienie wylewa się niemal z każdej strony, a brutalność niektórych opisów zadziwiała nawet mnie. Rowling przestała cackać się z wymyślonymi przez siebie bohaterami, wręcz przeciwnie, cały czas stawiała im kłody pod nogi. Harry nieraz wpadał w kłopoty przez swój buńczuczny charakter, który pomału z niego wychodził.

Miło się ponadto czytało o typowych problemach nastolatków, złamanych sercach, podrywach i podchodach. Była to także miła odskocznia od intryg Voldemorta, problemach Malfoya, czy konflikcie na linii Harry - Draco. Autorka nie daje nam żadnych podpowiedzi, co do tego kto jest Księciem Półkrwi, dlaczego Dumbledore zachowuje się tak, a nie inaczej. Muszę przyznać, że końcówka wbiła mnie w fotel (chociaż doskonale wiedziałam, że książka kończy się właśnie w ten sposób). 

Nie powiedziałam Wam za wiele na temat tego, co czuję po przeczytaniu tej powieści, ale to głównie ze względu na to, że działo się wiele, a we mnie ciągle kłębią się emocje. Uważam, że jest to bardzo dobry kawał literatury. Całą historię ogarnął mroczny nastrój i nawet uczniowie oraz nauczyciele nie są już tymi samymi, pogodnymi osobami, które znamy z pierwszego tomu przygód Harrego. Cóż mogę więcej rzec? Po prostu polecam wszystkim.

sobota, 5 września 2015

Ann Leckie - Zabójcza Sprawiedliwość

Seria: Imperium Radch, tom I
Tytuł: Zabójcza Sprawiedliwość
Autor: Ann Leckie
Wydawnictwo: Akurat, 2015
Pierwsze wydanie: 2013
Przekład: Danuta Górska
Strony: 480

W odległej przyszłości znaczną częścią zamieszkanego kosmosu rządzi Imperium Radch, gdzie władzę absolutną sprawuje Anaander Mianaai, jedna osoba w tysiącach ciał, wszechobecna i niemal wszechwiedząca. Najsprawniejsi jeńcy wzięci do niewoli na podbitych planetach zostają zamienieni w serwitory - pozbawieni własnej osobowości, stanowią przedłużenie sztucznych inteligencji dowodzących okrętami wojennymi. Zdawałoby się, że SI jednego z tych okrętów, „Sprawiedliwości Toren”, dysponująca setkami oczu i uszu serwitorów, łatwo może utrzymać porządek na podbitej planecie. Jednak wskutek skomplikowanej intrygi wybuchają zamieszki, a okręt ulega zniszczeniu. Przeżywa tylko jeden serwitor, cząstka sztucznej inteligencji w ludzkim ciele. Odtąd Breq, bo takie przybrała imię, szuka zemsty na tyranie, który pozbawił ją wszystkiego

Książki z gatunku science - fiction często goszczą na moich półkach. Autorzy często przenoszą nas w świat, który zadziwia, szokuje, zaskakuje... często czytając takie książki zastanawiam się, skąd takie pomysły przychodzą im do głowy. Reakcja ta jest czasami pozytywna, czasami też negatywna, ale także i zupełnie obojętna. Wyobraźnia pisarzy często jest nagradzana. Tak było i z Zabójczą Sprawiedliwością, autorka bowiem została wyróżniona między innymi następującymi nagrodami: Hugo i Nebula. Sięgając więc po tę konkretną powieść miałam wobec niej wysokie wymagania. Czy je spełniła? 

Na samym wstępie muszę powiedzieć, że pod względem wykreowanego świata Zabójcza Sprawiedliwość to powieść, która w pełni zasługuje na wszystkie nagrody, które dostała. Sam pomysł serwitorów powinien zostać nagrodzony. Książka ta poruszała we mnie ona rożne struny, zadawałam sobie ciągle pytanie, na ile Breq jest człowiekiem, a na ile serwitorem? W moim odczuciu była całkowicie odrębną jednostką, bynajmniej nie SI. Wewnętrzne rozterki bohaterki (a może bohatera?) były absolutnie ludzkie. Ludność Radch nie posiada czegoś takiego jak dymorfizm płciowy, a wszyscy zwracają się do siebie per "ona".

Dochodzimy teraz do tego, przez co nie jestem w stanie nazwać tej powieści wybitną i czego bardzo żałuję. Książka ma potencjał, który niestety psuje sposób, w jaki jest napisana. Przebrnięcie przez początek było dla mnie męką, autorka pisała nieskładnie i nawet po kilkukrotnym przeczytaniu zdania nie rozumiałam jego sensu. Przy mnogości opisów i ogromnej ilości dziwacznych nazw jest to niezwykłe utrudnienie. Nie znajdziemy tutaj także za wiele akcji. Powieść opiera się głównie na wewnętrznych przeżyciach Breq, na jej wątpliwościach i emocjach. Zabrakło także opisów postaci. Nie potrafiłam sobie wyobrazić Breq, gdyż autorka niewiele wspominała o jej (jego?) wyglądzie zewnętrznym.

Główna fabuła nie była oryginalna. Z motywem zemsty za doznane krzywdy spotykamy się nad wyraz często. Wydaje mi się jednak, że nawet powtarzalna historia ma sens, jeśli jest napisana poprawie, w otoczce, której nigdy wcześniej się nie spotkało. W tym przypadku został spełniony tylko jeden warunek, co sprawia, że dla mnie ta książka nie była wyjątkowa. Niemniej jednak nie żałuję, że ją przeczytałam, gdyż poznałam coś zupełnie  nowego, po raz kolejny udowodniono mi, że po tylu latach tworzenia przeróżnych historii, można wymyślić coś czego wcześniej nie było, co zachwyci czytelnika. 

Myślę, że fani gatunku science - fiction odnajdą się w tej powieści. Choć język bardzo przeszkadza w czytaniu, można przymknąć na to oko, jeśli chcemy się zanurzyć w świecie wykreowanym przez Ann Leckie. Przy ocenie muszę także wziąć pod uwagę, iż jest to debiut autorki. Wierzę więc, że autorka poprawi swój warsztat, przez co jej książki będzie czytać się znacznie przyjemniej.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...