Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manitou. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manitou. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2014

Graham Masterton - Zemsta Manitou

Cykl: Manitou
Tytuł: Zemsta Manitou
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Amber, Poznań 1990
Przekład: Piotr W. Cholewa
Strony: 224

Z wszystkich rodzajów horrorów najbardziej mnie przerażają te, które dotyczą dzieci. Gdy zobaczyłam na półce w domu Zemstę Manitou nie mogłam się oprzeć pokusie. Po pierwsze ze względu na boską, budzącą moją wyobraźnię, okładkę, a po drugie ze względu na ciekawość. Pierwsza część cyklu o potężnym Manitou, indiańskim szamanie Misquamacus'ie podobała mi się, jednak końcówka zbiła mnie z nóg. Negatywnie niestety. Czy w przypadku drugiej części było podobnie? Nie, było zdecydowanie lepiej.

Dzieci w klasie Toby'ego Fennera zaczynają dręczyć koszmary, Jego także. Wszyscy tłumaczą to zbiorową histerią. W końcu kto jak kto, ale dzieci są najbardziej podatne na sugestię. Kiedy Toby opowiada ojcu o tym, że widział człowieka w białym płaszczu i szerokim kapeluszu mężczyzna także nie dowierza, do czasu, aż sam zaczyna widzieć zjawę. Próbuje dociec o co tu chodzi i staje się świadkiem niewytłumaczalnych racjonalnie zjawisk...

Pan Masterton jest kopalnią pomysłów, które mi nigdy nie przyszłyby do głowy. Właśnie dlatego ciągle wracam do jego książek. Kiedy czytam kolejne strony jego powieści zastanawiam się, co autor tym razem wymyśli. Zemstę Manitou czytałam z zapartym tchem, w zasadzie nie do końca spodziewając się co nastąpi dalej. Bardzo ucieszyłam się, gdy znalazło się tutaj miejsce na bohaterów Manitou, czyli Harry'ego Erskine oraz Śpiewającej Skały.

Cóż otrzymaliśmy w tej powieści? Dreszczyk niepokoju, efekt zaskoczenia oraz nutkę irracjonalnych wydarzeń, które sprawiły, że szerzej otworzyłam oczy. Autor powoli budował napięcie, nie zdradzając jaką rolę odgrywają poszczególne postaci aż do samego końca. Było tutaj zdecydowanie mniej bzdur, niż w poprzedniej części. Nie chcę spojlerować Manitou, ale zakończenie w tej książce było o niebo lepsze i zdecydowanie lepiej przemyślane. Główny bohater, mimo iż nikt mu nie wierzył, nie tracił swojej determinacji, za to Erskine na szczęście nie stracił swojego poczucia humoru, które zdążyłam tak bardzo polubić.

Co mi się nie podobało? W pewnych momentach, niektóre wydarzenia zamiast grozy wywoływały lekkie niedowierzanie i zdziwienie, a w skrajnych przypadkach śmiech. Do tego ciągłe powtórzenia słowa "niby" podczas porównań, chociaż podejrzewam, że jest to wina tłumaczenia. Niemniej jednak bardzo mi to przeszkadzało. Myślę, że wszyscy fani twórczości Grahama Mastertona powinni zapoznać się z tym cyklem. Zemsta Manitou  to jedna z tych jego książek, które nie budzą niesmaku na twarzy, nie leje się strumieniami krew, a jest po prostu oparta na powolnym wprowadzaniu mrocznego klimatu.

OCENA: 4/6

sobota, 16 listopada 2013

Manitou

Tytuł: Manitou
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Amber, Poznań 1989
Przekład: Piotr W. Cholewa

Moda kobieta, Karen Tandy, zgłasza się do szpitala. Na jej karku rośnie guz, który ma dziwną strukturę. Lekarze na drugi dzień postanawiają operować. Tego samego wieczora odwiedza jasnowidza, Harry'ego Erskine. Opowiada mu o dziwnych, dręczących ją nocnych koszmarach. Mężczyzna postanawia rozwiązać zagadkę dziwnej przypadłości kobiety i nie nawet nie zdaje sobie sprawy z jakimi mrocznymi siłami przyjdzie mu walczyć.

Po Manitou sięgnęłam, gdyż jest to króciutka książka, która leżała na mojej półce a ponadto miałam ochotę na jakiś horror. Napisana jest ona w pierwszej osobie, wydarzenia poznajemy z punktu widzenia jasnowidza- szarlatana, Harry'ego Erskine. Po przeczytaniu pierwszych kilku stron byłam niemal oszołomiona i zachwycona, łykałam każde słowo zachłannie nie mogąc się doczekać co będzie dalej. Bardzo spodobała mi się postać głównego bohatera, mężczyzna po trzydziestce, który żyje z naciągania starszych pań, jednakże potrafiącego poczuć do nich jakąś tam sympatię. Początek napisany z pewnym rodzajem humoru dodawał tylko smaczku. Niestety, mam jedno wielkie ale... zakończenie było niemalże tragiczne. Czytałam z "rozdziawioną gębą" nie mogąc uwierzyć, w rozwiązanie, które zastosował autor. Jestem tym rozczarowana, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Uważam jednak, że książkę można przeczytać, gdy się nudzi. Jest krótka i napisana przyjemnym językiem.


OCENA: 3,5/6

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...