Seria: Władcy podziemi, tom I
Tytuł: Mroczna noc
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo: Mira, 2010
Przekład: Klaryssa Słowiczanka
Strony: 320
Strony: 320
Mroczna noc to kolejny paranormal romance. Nie jestem fanką tego typu twórczości. Gustuję raczej w fantasy o średniowiecznym klimacie. Po książkę sięgnęłam z kilku przyczyn - po pierwsze moją uwagę przyciągnęła okładka. Nie jest ani ładna, ani brzydka, ale jednak ten motyl... no proszę Was, facet z takim motylem? Po drugie, opis był całkiem przyjemny. Ponadto wiedziałam, że to będzie typowe romansidło, dlatego też nie nastawiałam się na nic specjalnego.
Ashlyn Darrow posiada niezwykły dar – gdziekolwiek się pojawi, słyszy
rozmowy, które kiedykolwiek odbyły się w tym miejscu. Ta umiejętność
wkrótce staje się koszmarem i Ashlyn postanawia ratować się przed
szaleństwem. Wyjeżdża więc do Budapesztu, by szukać pomocy w sekretnej
sekcie nieśmiertelnych. W ten sposób wpada w wir przerażających,
przerastających ludzkie wyobrażenie wydarzeń. Co gorsza zakochuje się w
mężczyźnie, który sam żyje we własnym piekle. Ten mężczyzna to jeden z
nieśmiertelnych, Maddox…
opis z okładki
Autorka już od pierwszych stron powieści wtajemnicza nas w świat nieśmiertelnych. Mężczyźni rozzłościli bogów, których mieli strzec. Otworzyli oni w zemście Puszkę Pandory, wypuszczając na świat demony, a ich karą za ten niecny czyn, było noszenie w sobie jednego z ów demonów. Maddoxowi, głównemu bohaterowi, przypadł w udziale demon Furii, przez co wpadał w skrajne nastroje. Mało tego, to on zamordował Pandorę, za co został przeklęty. Każdego dnia o północy umierał od sześciu ciosów mieczem, tak jak to on pozbył się kobiety. Drugą interesująca postacią jest sama Ashlyn. Podobało mi się to, iż mimo swej niewinności, była bardzo zadziorna i potrafiła się postawić mężczyznom, którzy nie traktowali jej zbyt dobrze. Sama fabuła jest ciekawa. Wraz z pojawieniem się Ashlyn, w azylu nieśmiertelnych pojawiają się Łowcy (o których wiadomo niewiele aż do samego końca), a w to wszystko mieszają się bogowie oraz Tytani.
Przyznam, że Gena Showalter miała świetny pomysł na historię. Fabuła wciągnęła mnie bez reszty, za co biję pokłony autorce. I na tym chyba skończę swoje pochwały. Niestety, dobra fabuła nie jest kluczem do sukcesu, ważne jest jeszcze to, jak się ją oprawi. Przez pierwsza połowę książki erotyzmu jest co niemiara. Raziło mnie to niesamowicie, głównie dlatego, że było to bardzo wulgarne. Autorka spokojnie mogła napisać seksualne aspekty przyjemniej i automatycznie przyjemniej by się czytało. W drugiej połowie było już tego znacznie mniej, jednak kiedy już zaczynałam się wciągać, pani Showalter znów postanowiła zasypywać mnie tymi swoim "wyszukanym" słownictwem.
Dialogi. Tak... to jest wisienka na torcie. Są infantylne i bez sensu. Do tego czasami trafiłam na zdania skonstruowane w taki sposób, że do tej pory nie wiem o co w nich chodziło. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy autorki, musiałabym sprawdzić w oryginale, ale bardzo mi to przeszkadzało. Dodatkowym minusem jest to, iż jest więcej przemyśleń bohaterów, głownie na temat seksu, niż jakiejkolwiek akcji.
Podsumowując, uważam że Mroczna noc nie jest książka złą, ale także nie jest dobra. Ot takie zwykłe czytadło, kiedy ma się zmęczony mózg i nie chce się za bardzo przemęczać. Typowy średniak, na którego nie trzeba poświęcać zbyt wiele czasu. Odstraszający może być wulgarny język. Mimo wszystko sięgnę po następne części, gdyż dotyczą one pozostałych wojowników, a jestem ciekawa, jak potoczą się ich losy.
