Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paranormal Romance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paranormal Romance. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Gena Showalter - Mroczna noc

Seria: Władcy podziemi, tom I
Tytuł: Mroczna noc
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo: Mira, 2010
Przekład: Klaryssa Słowiczanka
Strony: 320


Mroczna noc to kolejny paranormal romance. Nie jestem fanką tego typu twórczości. Gustuję raczej w fantasy o średniowiecznym klimacie. Po książkę sięgnęłam z kilku przyczyn - po pierwsze moją uwagę przyciągnęła okładka. Nie jest ani ładna, ani brzydka, ale jednak ten motyl... no proszę Was, facet z takim motylem? Po drugie, opis był całkiem przyjemny. Ponadto wiedziałam, że to będzie typowe romansidło, dlatego też nie nastawiałam się na nic specjalnego. 

Ashlyn Darrow posiada niezwykły dar – gdziekolwiek się pojawi, słyszy rozmowy, które kiedykolwiek odbyły się w tym miejscu. Ta umiejętność wkrótce staje się koszmarem i Ashlyn postanawia ratować się przed szaleństwem. Wyjeżdża więc do Budapesztu, by szukać pomocy w sekretnej sekcie nieśmiertelnych. W ten sposób wpada w wir przerażających, przerastających ludzkie wyobrażenie wydarzeń. Co gorsza zakochuje się w mężczyźnie, który sam żyje we własnym piekle. Ten mężczyzna to jeden z nieśmiertelnych, Maddox… 
opis z okładki

Autorka już od pierwszych stron powieści wtajemnicza nas w świat nieśmiertelnych. Mężczyźni rozzłościli bogów, których mieli strzec. Otworzyli oni w zemście Puszkę Pandory, wypuszczając na świat demony, a ich karą za ten niecny czyn, było noszenie w sobie jednego z ów demonów. Maddoxowi, głównemu bohaterowi, przypadł w udziale demon Furii, przez co wpadał w skrajne nastroje. Mało tego, to on zamordował Pandorę, za co został przeklęty. Każdego dnia o północy umierał od sześciu ciosów mieczem, tak jak to on pozbył się kobiety. Drugą interesująca postacią jest sama Ashlyn. Podobało mi się to, iż mimo swej niewinności, była bardzo zadziorna i potrafiła się postawić mężczyznom, którzy nie traktowali jej zbyt dobrze. Sama fabuła jest ciekawa. Wraz z pojawieniem się Ashlyn, w azylu nieśmiertelnych pojawiają się Łowcy (o których wiadomo niewiele aż do samego końca), a w to wszystko mieszają się bogowie oraz Tytani.

Przyznam, że Gena Showalter miała świetny pomysł na historię. Fabuła wciągnęła mnie bez reszty, za co biję pokłony autorce. I na tym chyba skończę swoje pochwały. Niestety, dobra fabuła nie jest kluczem do sukcesu, ważne jest jeszcze to, jak się ją oprawi. Przez pierwsza połowę książki erotyzmu jest co niemiara. Raziło mnie to niesamowicie, głównie dlatego, że było to bardzo wulgarne. Autorka spokojnie mogła napisać seksualne aspekty przyjemniej i automatycznie przyjemniej by się czytało. W drugiej połowie było już tego znacznie mniej, jednak kiedy już zaczynałam się wciągać, pani Showalter znów postanowiła zasypywać mnie tymi swoim "wyszukanym" słownictwem.

Dialogi. Tak... to jest wisienka na torcie. Są infantylne i bez sensu. Do tego czasami trafiłam na zdania skonstruowane w taki sposób, że do tej pory nie wiem o co w nich chodziło. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy autorki, musiałabym sprawdzić w oryginale, ale bardzo mi to przeszkadzało. Dodatkowym minusem jest to, iż jest więcej przemyśleń bohaterów, głownie na temat seksu, niż jakiejkolwiek akcji.

Podsumowując, uważam że Mroczna noc nie jest książka złą, ale także nie jest dobra. Ot takie zwykłe czytadło, kiedy ma się zmęczony mózg i nie chce się za bardzo przemęczać. Typowy średniak, na którego nie trzeba poświęcać zbyt wiele czasu. Odstraszający może być wulgarny język. Mimo wszystko sięgnę po następne części, gdyż dotyczą one pozostałych wojowników, a jestem ciekawa, jak potoczą się ich losy.

sobota, 25 października 2014

Jeaniene Frost - Jedną nogą w grobie

Seria: Nocna Łowczyni, tom II
Tytuł: Jedną nogą w grobie
Autor: Jeaniene Frost
Wydawnictwo: MAG, 2011
Przekład: Anna Reszka
Strony: 392

Cat Crawfield, półwampirzyca i morderczyni nieumarłych pracuje teraz jako agentka specjalna dla rządu. Nadal nie zrezygnowała ze swojego hobby, czyli mordowania złych wampirów i ghuli. Minęło cztery lata odkąd ostatni raz widziała Bones'a. Okazuje się jednak, że Cat, Ruda Kostucha, staje się obiektem łowów płatnych zabójców i tylko on może jej pomóc...

Pierwsza część bardzo mi się podobała. Oczywiście, że zaopatrzyłam się we wszystkie wydane w Polsce egzemplarze, ale teraz się zastanawiam, czy dobrze zrobiłam. Jedną noga w grobie wzbudziła we mnie skrajne emocje, od zniesmaczenia po rozbawienie. Kiedy w pierwszej części Cat była zwykłą dziewczyną, tak w tej stała się zwykłą, niezwyciężoną zabijaką. Rozumiem, że autorka chciała pokazać, jaką transformację przeszła główna bohaterka, jednak do mnie to nie przemawiało. Wiele razy powtarzałam, że lubię twarde babki, ale nie takie. 

Relacja Bones-Cat też straciła na wartości. Ta chemia, którą wyczułam czytają pierwszą część, w tym momencie zamieniła się w coś wulgarnego, opartego tylko na jednym. Wiele razy powtarzali sobie, że się kochają, ale brakło mi tego czegoś. Sceny erotyczne, właściwie jedna scena erotyczna, była dla mnie przesadzona i niesmaczna. No, ale są gusta i guściki. Myślę, że autorkę trochę poniosło...

Postacie drugoplanowe były słabo widoczne. Byłoby miło, gdyby Jeaniene Frost poświęciła trochę więcej Tate'owi, albo Juanowi. Relacja z Noah była dodana jakby z musu, aby wszystko się ładnie układało. Nawet o kocie było za mało! Denise, przyjaciółka Cat była tylko tłem powieści, która pojawiła się tylko po to, aby autorka mogła wepchnąć spotkanie Bones'a z naszą agentką.

A teraz kilka słów na obronę tej książki. Akcja brnie do przodu, nieustannie coś się dzieje, nie ma żadnych przestojów. Czyta się ją niesamowicie szybko, skończyłabym ją w dwa wieczory, gdybym się troszeczkę nie rozleniwiła. Dodatkowo Bones... nie dziwię się, że Cat tak bardzo za nim szalała. Bawiłam się przednie, gdy przystojny wampir spotykał się z matką półwampirzycy. Te ich kłótnie były interesujące.

Po następną część też sięgnę, skoro już ją kupiłam. Myślę jednak, że muszę zrobić sobie przerwę od tego typu książek, gdyż mój mózg jest zdecydowanie przeładowany niewymagającą lekturą o zjawiskach paranormalnych. Potrzebuję teraz prawdziwego, klasycznego fantasy...

piątek, 12 września 2014

Jeaniene Frost - W pół drogi do grobu


Seria: Nocna Łowczyni
Tytuł: W pół drogi do grobu
Autor: Jeaniene Frost
Wydawnictwo: MAG, 2011
Przekład: Anna Reszka
Strony: 438

Książki, które kupuję przez przypadek na promocji ostatnio okazują się strzałem w dziesiątkę. Z W pół drogi do grobu było tak samo, z tym że oczywiście najpierw kupiłam drugi tom tego cyklu. Na szczęście udało mi się łatwo przeszukać księgarnie internetowe i zdobyć pierwszy tom za, naprawdę, grosze. Czy spodziewałam się czegokolwiek po tej powieści? Nie, zupełnie nie. Nie wiedziałam, czy mi się spodoba. Lektury z gatunku paranormal rzadko znajdują się w mojej ręce, wolę klasyczne fantasy. Jeaniene Frost jednak sprawiła, że przestałam patrzeć na nie, aż tak krytycznym okiem.

Catherine Crawfield to półwampirzyca. Cat jest córką wampira, który zgwałcił jej matkę. Zniszczył tym on tym jej życie. Młoda kobieta postanowiła więc zemścić się na każdym przedstawicielu tego gatunku. Jak się można domyśleć, morduje ich bez wyrzutów sumienia. Podczas kolejnego nocnego wypadu na polowanie, poznaje Bonesa, łowcę głów. Wampir zmusza ją do współpracy, trenuje ją, by osiągnęła dobrą formę. Okazuje się, że życie jako mieszaniec ma swoje zalety. Musi sobie także odpowiedzieć na pytanie, czy wszystkie wampiry naprawdę są złe?

Gdy wzięłam po raz pierwszy do rąk tą książkę (tak, tak, oczywiście, że nie czytałam opisu, gdy ją kupowałam), stwierdziłam, że autorkę chyba poniosło, ponieważ coś takiego jak półwampir raczej nie ma prawa bytu. Skrzywiłam się w dziwacznym grymasie, ale jak powiedziało się A, to trzeba powiedzieć i B.Pani Frost na szczęście zgrabnie opisała, jakim cudem było to możliwe, więc i ja przestałam się krzywić.

Oglądaliście Buffy? Ja tak, nałogowo. Uwielbiałam ten serial, niecierpliwie czekałam na kolejne odcinki. Jak się okazuje, W pół drogi do grobu była o wiele lepszą rozrywką, niż blondwłosa pogromczyni. Obie polowały na wampiry, jednak Cat jest przynajmniej zabawna. Akcja  powieści rwie się do przodu, ciągle się coś dzieje. Zupełnie nie ma czasu na nudę. A to łowczyni morduje kolejnego krwiopijcę, albo ucieka przed nim, albo kłóci się z Bonsem, albo flirtuje z tym panem... Przesycona seksualnymi podtekstami... i nie tylko. Powietrze między tymi dwojgiem jest tak naelektryzowane, że aż je czułam czytając kolejne strony. Dawno nie spotkałam się z tak dobrze nakreśloną relacją między dwojgiem bohaterów.

Prócz dobrego opisu relacji, autorka zadbała o samych bohaterów. Są bardzo charakterystyczni. Bones to facet, który nawet mi by się spodobał. Nie użala się nad sobą, jest twardy, charyzmatyczny i zaradny. A Cat? Chociaż sama twierdzi, ze jest grzeczną dziewczynką, na pewno do takich nie należy. Wręcz przeciwnie. Nazwałabym ją twardą babką z jajami większymi, niż niektórzy faceci. A wampirze umiejętności, dodają tylko smaczku całej tej postaci. Postacie drugoplanowe są naprawdę tylko tłem tej powieści, ale w żaden sposób to nie przeszkadza w odbiorze.

Cała fabuła jest jak dobry kryminał. Autorka zadbała o ciekawa intrygę, chociaż może trochę sztampową. Znikają młode dziewczyny, a Bones próbuje się dowiedzieć, kto za tym stoi. Tropi grubą rybę, ale Catherine wtrąca się w to wszystko bez pytania. Ich pierwsze spotkanie nie należy do najprzyjemniejszych, ale jest... moim zdaniem genialne. Razem pracują, stają się sobie bliscy, a przy okazji odkrywają kolejne części układanki. A wszystko to okraszone świetnym, czarnym humorem, do którego trzeba mieć dystans.

Nie obyło się oczywiście bez minusów. Jeden z nich to sama Cat, która w pewnych momentach zachowywała się niezrozumiale dla mnie, ale miała świetną osobowość, dlatego jestem w stanie jej to wybaczyć. Drugim z nich jest zakończenie. Całe szczęście jest kontynuacja, bo inaczej chyba bym pogryzła książkę! Jeśli chcecie czegoś lekkiego, przyjemnego i łatwego w odbiorze, bez zastanowienia sięgnijcie po W pół drogi do grobu. Moim zdaniem, nie zawiedziecie się i spędzicie kilka miłych chwil.

piątek, 22 sierpnia 2014

S. A. Swann - Wilczy Amulet

Tytuł: Wilczy Amulet
Autor: S. A. Swann
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Przekład: Marek Pawelec
Strony: 384


Wilczy Amulet to drugi tom serii o wilkołakach. Pierwszy, Wilczy Miot, był książka dobrą, przy której spędziłam miło czas. Zawarta w niej historia mnie urzekła i zostawiła w lekkiej konsternacji, zamyśleniu i rozważaniach na temat natury ludzkiej. Wilczy Amulet to powieść o wiele lepsza, czego nigdy nie spodziewam się po kontynuacji.

Od wydarzeń w Wilczym Miocie minęło już sto lat. Zakon jednak nadal walczy z demonami, pomiotami samego szatana. Oddelegowana jest do tego specjalna grupa łowców: wolfjegrzy. Trafiają na ziemię Polski, gdzie grasuje potężny stwór, zabijający na swojej drodze wszystkich przeciwników. Osłabieni przez atakującego wilka zmuszeni są skorzystać z gościny w polskim grodzie, jednak ani na chwilę nie zaprzestali planów zabicia swego największego wroga...

Cóż tu rzec na temat tej powieści. Jest akcja? Jest. Jest tajemnica? Jest. Jest miłość? Jak najbardziej. Wszystko to tworzy mieszaninę niemalże wybuchową, ale w tym pozytywnym znaczeniu tego słowa. Główną bohaterką jest tutaj Maria, służąca w grodzie Narew. To jej przypada zaszczyt zajęcia się najbardziej rannym rycerzem, Josephem. To ona poznaje bestię, Dairena.

Fabuła jest świetna, dopracowana w każdym szczególe. Podoba mi się to, że pomalutku możemy odkrywać elementy układanki, a każda strona trzyma w napięciu. Autor idealnie wyważył opisy emocji, uczuć, przyrody i akcji. Serwuje nam to w równych proporcjach, przez co nie czułam przesytu. Poza tym autor nie nastawiał nas na żadną stronę. Z chłodnym dystansem opisywał wszystko, Polaków, Niemców i wilkołaki. Chyba nie potrafię do końca orzec, która ze stron była tak naprawdę zła.

Nie lubicie trójkątów miłosnych? Cóż, ja mam do nich stosunek ambiwalentny, a to głównie dzięki serii Wodospady Cienia. W tej powieści jednak trójkąt jest tak nietypowy, że pochłonął mnie bez reszty. Do samego końca nie wiedziałam, jak cała sytuacja się potoczy, jak to się rozwinie. Nie ma tu cukru, przesytu słodkości, za to jest gorycz i ból, skrajne emocje, które oddziałują na czytelnika. Czułam się tak, jakbym wraz z Marią przeżywała to wszystko.

Styl autora jest przyjemny. Nie jest lekki i nie jest też ciężki. Sprawia, że z przyjemnością pochłania się każdą kolejna stronę. Moim zdaniem jest to świetny kawałek literatury fantasy. Co do odniesień do poprzedniej części, jest tu ich niewiele, także spokojnie można po nią sięgnąć, nie znając Wilczego Miotu

Jest jednak jedna rzecz, bez której książka byłaby o niebo lepsza O czym mowa? O błędach, moi drodzy. Wyłapałam ich o wiele za dużo, aż kuły w oczy. Nie odebrało mi to przyjemności z lektury, ale denerwuje mnie taka niedbałość o szczegóły.

środa, 6 sierpnia 2014

C.C. Hunter - Przebudzona o świcie

Seria: Wodospady Cienia
Tytuł: Przebudzona o świcie
Autor: C. C. Hunter
Wydawnictwo: Feeria, Łódź 2014
Przekład: Joanna Lipińska
Strony: 384


Kylie Galen nadal przebywa w obozie dla istot nadnaturalnych. Tym razem ukazuje się jej duch kobiety w zaplamionej krwią sukni. Mówi, że ktoś kogo dziewczyna kocha, umrze. Jakby tego było mało, nadal nie wie kim jest. W ciele Kylie zachodzą kolejne zmiany, a ona sama desperacko szuka odpowiedzi na dręczące ją pytania. W życiu uczuciowym również panuje zamęt....

Książkę, tak jak poprzednią część, przeczytałam w dwa dni. Niestety w tym przypadku mnie rozczarowała. Ot, takie czytadełko, po które warto sięgnąć w chwilach okropnej nudy i wielkich upałów, gdy nie chce się nam wysilać mózgownicy do większego myślenia. W tej części autorka przegięła z pewnymi sprawami. Czułam się, jakbym czytała lekturę z gatunku soft-erotic dla młodzieży... A dlaczego? Już wyjaśniam. Autorka ciągle opisywała piękne i umięśnione ciało chłopców. No tak, bo przecież każdy chłopiec w wieki siedemnastu lat wygląda jak worek mięśni opakowany w gładką skórę. Poza tym ciągły nacisk na ich półnagie (albo i nagie) ciała... Mnie to nie pasowało, ale jakby wyjąć takie fragmenty, to okroiłoby się jedną trzecią książki.

Mówiłam przy okazji poprzedniej części, ze lubię trójkąty miłosne? No cóż, pani Hunter udowodniła mi, że jednak nie. Kylie jest taka niezdecydowana, że w tym niezdecydowaniu irytująca. Matko jedyna, przecież ta dziewczyna nie jest już dzieckiem. Powinna wiedzieć, że nie gra się na czyichś uczuciach... Poza tym jest taka humorzasta, zwraca uwagę na błahostki, które nie powinny mieć znaczenia. Zachowuje się, według mnie, po prostu śmiesznie.

Jeśli chodzi o akcję, to jednak jest na plus. Ciągle się coś dzieje i brnie do przodu jak szalona. Muszę przyznać, że wciąga. Cały czas byłam ciekawa, co będzie dalej. Niestety, pod koniec wszystko stało się takie pogmatwane i chaotyczne, że się pogubiłam. Na kilku stronach autorka przekazała więcej treści, niż przez całą książkę, co wcale nie było dobre. Wręcz przeciwnie, już w ogóle nie wiedziałam o co chodzi. Jeszcze parę słów o fabule. Nie jest zła, mi się podoba, bo pomysł jest ciekawy. Nie raz już wspominałam, że wolę wampiry, wilkołaki i takie tam stwory w oryginalnym wydaniu, ale tutaj nie raziły aż tak. Nie oznacza to od razu, że zaakceptowałam takie rozwiązanie, co to to nie. Wampir to wampir, ma chlać krew, spać w trumnie i być postrachem żyjących. Niemniej jednak staram się na to wszystko popatrzeć z dystansem.

Ilość tajemnic, którą dostaliśmy w tej części, dorównuje tym z poprzedniej. Wszystko gmatwa się jeszcze bardziej i muszę przyznać autorce, że potrafi zaciekawić, co wydarzy się dalej. Czyli mówiąc prosto, następną część też przeczytam i mam nadzieję, że Kylie w końcu zmądrzeje i przestanie się zachowywać, jakby miała wiecznego PMSa.

OCENA: 3/6

wtorek, 29 lipca 2014

C.C. Hunter - Urodzona o Północy

Seria: Wodospady Cienia
Tytuł: Urodzona o północy
Autor: C.C. Hunter
Przekład: Joanna Lipińska
Wydawnictwo: Feeria, Łódź 2014
Strony: 365

"Oto najbardziej beznadziejny dzień jej życia. A ostatnio sporo było takich beznadziejnych dni. Zyskała prześladowcę, Trey z nią zerwał, a rodzice ogłosili, że się rozwodzą - tak, >>beznadziejne<< to odpowiednie określenie."

Ja i typowa młodzieżówka, kto by się tego spodziewał. No cóż, ja i podobająca mi się typowa młodzieżówka... to już trzeba zapisać w kalendarzu. Może jednak po prostu jestem do nich zbyt uprzedzona? Albo też przypominają mi o tym, że szesnastu lat już nigdy mieć nie będę.

Kyle Galen to zwykła dziewczyna, która ostatnio prześladują niezwykłe wydarzenia. Zrywa z nią chłopak, rodzice postanowili się rozwieść, widuje poranionego Żołnierza, którego nie widzi nikt inny, a poza tym dręczą ją koszmary. Gdy po imprezie ląduje na komisariacie, matka postanawia wysłać ją na obóz dla trudnej młodzieży. Okazuje się, że wszyscy zachowują się dość dziwnie i na pewno nie są zwykłymi ludźmi, a dodatkowo w jej życiu pojawia się dwóch chłopców. Dziewczyna rozpoczyna swa podróż, w której musi dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest.

Książkę wygrałam w konkursie. Nie nastawiałam się na nic. Stwierdziłam, że warto sięgnąć po coś niewymagającego w celu odstresowania się, więc wybór padł na Urodzoną o północy. Przez ten upał nie mam siły myśleć, więc akurat takiej lektury potrzebowałam. Na początku zapowiadało się nudno, typowo młodzieńcze problemy. Później jednak akcja mnie wciągnęła do tego stopnia, że pochłonęłam ją w dwa dni. 

W skrócie, mamy tu nastolatkę, która czuje się wyobcowana. Okazuje się, że jest stworzeniem nadnaturalnym, ale jakim? Tego nie wie i musi się sama tego dowiedzieć. Autorka wplotła w akcję także trójkąt miłosny. Jeden z chłopców jest grzeczny, miły i ułożony, a drugi wzbudza strach. Oczywiście Kyle nie może się zdecydować, którego pragnie, bo z każdym z nich pragnie się całować... a nawet pójść na całość. Z mojej perspektywy było to dość zabawne. Oj, ciekawe, czy ja też miałam takie pstro w głowie. Lubię trójkąty miłosne w powieściach, a ten był poprowadzony dośc zgrabnie. Co prawda irytowało mnie to jej niezdecydowanie... Z rozwiązaniem tej sytuacji się nie zgadzam. Ja wybrałabym oczywiście nie tego co ona, ale...

Fabuła była jednak dość ciekawa. Główna bohaterka nie była super heroską, która jako jedyna mogła uratować świat. Okazało się, że po prostu jest inna, nadnaturalna, a na obozie miała odnaleźć swoje prawdziwe ja. Akcja ciągle pędzi do przodu, bez przerwy coś się dzieje. Jednym słowem nie ma czasu na nudę. Mimo iż napisana jest w narracji trzecioosobowej, to i tak mamy okazję poznać Kyle od środka i śledzić jej przemyślenia. Jesteśmy ponadto świadkami wewnętrznej przemiany dziewczyny, która zaczyna akceptować siebie.

Zastanawiam się, czy dziwna składnia zdań była wina tłumaczki czy autorki. W pewnych momentach brzmiała, jakby naprawdę pisała ją nastolatka pod wpływem emocji. Zdania były krótkie, urywane... No cóż, sama osobiście bym nad tym popracowała, ale nie przeszkadzało to jakoś specjalnie w czytaniu. Dodatkowo znalazłam kilka błędów.

Podsumowując książka jest wciągająca. Może spodobała mi się dlatego, ponieważ ujrzałam w Kyle, która uważała, że nigdzie nie pasuje, siebie sprzed dziesięciu lat. A może dlatego, że po prostu była to prosta i niewymagająca lektura na nudne upalne popołudnie. Po następną część na pewno sięgnę, gdyż pierwszy tom dostarczył więcej pytań, niż odpowiedzi.

OCENA: 4/6

poniedziałek, 7 lipca 2014

Maria V. Snyder - Siła Trucizny


Cykl: Twierdza Magów
Tytuł: Siła Trucizny
Autor: Maria V. Snyder
Wydawnictwo: MIRA, Warszawa 2012
Przekład: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Strony: 384

W książkach bardzo lubię, kiedy główna bohaterka jest silną, zaradną kobietą. Kiedy w brutalnym świecie potrafi odnaleźć w sobie moc, by przeciwstawić się wszystkim trudnościom i walczyć o siebie, o swoją wolność oraz swoje życie. Łatwo mi jest się z taką postacią utożsamić i automatycznie zdobywa moje uznanie oraz sympatię. Tak właśnie było w przypadku Yeleny.

Yelena została skazana na śmierć za dokonanie morderstwa. Prawo Iksji jest surowe, więc nie ma znaczenia, że zrobiła to w obronie własnej. Wyrok zostaje zamieniony na pracę testerki żywności komendanta, aby uchronić jego życie przed żądnymi krwi trucicielami. Szybko okazuje się jednak, że została zamknięta w złotej klatce. Dodatkowo odkrywa, że potrafi władać magiczną mocą. Musi walczyć o przetrwanie w świecie okrutnym, pełnym intryg, świecie bez kompromisów...


Książkę czytało mi się niesamowicie szybko. Ani się obejrzałam, a prawie 400 stron było już za mną. Dawno nie czułam żalu, kiedy odkładałam książkę. W przypadku przygód Yeleny tak się właśnie zdarzyło. Autorce należą się brawa za pomysł na powieść. Chociaż znalazłam w niej kilka wad i niedociągnięć, nie uprzykrzyły mi one lektury. Główną bohaterkę przedstawiłam już na początku. Yelena to naprawdę kobieta silna i zdeterminowana. W pewnych momentach zachowywała się irytująco, ale zawsze powtarzam, że człowiek zbyt idealny jest niebezpieczny, bo nie wiadomo co skrywa pod skórą. 

Na samym początku nie wiedziałam co sądzić o tej powieści. Wyglądała jak książka dla nastolatków, która sili się na książkę dla dorosłych. W pewnym momencie jednak to uczucie całkowicie zniknęło i zagłębiłam się w kolejnych intrygach. Fakt jest taki, że język użyty w powieści jest aż nadto współczesny i prosty, co jest zarówno wadą jak i zaletą. W końcu nie każda książka musi być okraszona górnolotnym słownictwem. Wątek romantyczny spełnił wszystkie moje oczekiwania. Na początku zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam, ale to co wymyśliła autorka było o wiele lepsze, niż to co ja miałam w głowie. Świat, w którym toczy się akcja, jest naprawdę bezwzględny i brutalny. Nie ma tu miejsca na otwarte kompromisy. 

Zawirowań akcji było tutaj nie mało, nie mogłam przewidzieć co się dalej stanie. Jest to ogromna zaleta książki, gdyż nie ma nic bardziej irytującego, kiedy już na początku lektury domyślam się, co stanie się na końcu. Właściwie, to była jedna rzecz, którą rozgryzłam od razu, ale wydawała mi się bardzo oczywista. Bardzo żałuję, że następne części wydane są w formie e-booków, gdyż bardzo chętnie zaopatrzyłabym się w papierową wersję. Pozostaje mi na razie obejść się smakiem.

OCENA: 5/6

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...