W ciągu całego mojego prawie dwudziestopięcioletniego życia przeczytałam mnóstwo książek. Zaczynałam już jako mały brzdąc, kiedy to podobno całymi dniami czytałam "Pchłę Szachrajkę" Brzechwy. Co zabawne, sięgam po nią nawet teraz i znam ją prawie na pamięć.
Są książki w moim życiu, które zapadły mi głęboko w pamięć i wyryły w niej trwały ślad. Do pewnych z nich czasem wracam, chociażby myślami.
"Alicja w Krainie Czarów" oraz "Alicja Po Drugiej Stronie Lustra"
Lewis Carroll
"Ania z Zielonego Wzgórza" i cała reszta jej przygód
Lucy Maud Montgomery
Tego rudzielca chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Książki te kojarzą mi się z dzieciństwem, są dla mnie w pewien sposób wyjątkowe. Potrafiłam zamknąć się w pokoju na cały dzień i czytać książki o przygodach Ani. Bardzo miło to wspominam.
Książki ze świata Zapomnianych Krain
Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam to Universum fantasy. Książki z tego świata są ze mną odkąd pamiętam, już jako dziesięcioletnia dziewczynka je czytałam. Poza tym gram w mnóstwo gier opartych właśnie o ten świat (m. in. Baldur's Gate, Neverwinter Nights...). Chciałabym, aby wydali jeszcze jakaś grę z Zapomnianych Krain. ;)
"Pchła Szachrajka" Jan Brzechwa
Tak, wiem, że jest to wierszyk, niemniej jednak, ja mam go w postaci książki. Jest bardzo pouczający. Całą moją fascynację tym utworem opisałam na początku, więc sobie tutaj podaruję. :)
A czy Wy macie takie książki, które moglibyście nazwać książkami życia?







